susza

Susza w Kenii i Etiopii to możemy się spodziewać ciekawych zdarzeń u nas. Etiopia (105 mln ludzi ) Kenia i Sudan (razem ponad 80 mln ludzi) leżą w górnym biegu Nilu. Ludności tam lawinowo przybywa więc wody na potrzeby rolnictwa trzeba coraz więcej. Jak wiemy Nil w środkowym i dolnym biegu nie ma żadnych dopływów. Tymczasem Egipt ma już 90 mln mieszkańców i bardzo bardzo mało ziemi rolniczej . Już bywało, że Nil przy ujściu prawie wysychał. Jeżeli zabraknie wody w Nilu to padnie tamtejsze rolnictwo. Kraj, który już teraz importuje olbrzymie ilości zboża i nie ma już środków na zapłacenie za żywność znajdzie się sytuacji bez wyjścia. Zresztą gdyby nie pomoc z różnych stron to już by zbankrutował. Teraz wystarczy tylko trochę poczekać na miliony głodnych , zdesperowanych Egipcjan szturmujących masowo brzegi Europy na skale dotąd nieznaną. Oczywiście obowiązująca poprawność polityczna głosi, że aby zbawić świat trzeba koniecznie instalować wiatraczki i solary bo to napędza kasę ich producentom. To, że praprzyczyną kłopotów ekologicznych jest gigantyczne przeludnienie w niektórych regionach nie wypada mówić bo to mogłoby naruszyć dobre samopoczucie mieszkańców uboższych krajów. Gdy podczas szczytu klimatycznego tajfun spustoszył Filipiny to zebrane tam towarzystwo potraktowała jako pretekst do żądania gigantycznej darowizny na kraje południa. Jakoś nie zająknęli się, że Filipińczycy mający obszar nieco mniejszy od Polski rozmnożyli się do 100 milionów i radośnie mnożą się błyskawicznie nadal zmierzając dobrowolnie w kierunku gigantycznej katastrofy głodu. Albo rozpocznie się natychmiast stopniowe redukowanie liczby ludzi na świecie w miarę cywilizowanymi metodami np. jak w Chinach polityką jednego dziecka albo nieodwołalnie czeka nas redukcja barbarzyńska jak w Europie w XIV wieku kiedy fale wojen, głodu i epidemii zmniejszyły zaludnienie kontynentu ponad dwa razy dostosowując je do pogorszonych warunków pogodowych. Akurat na Egipcjan to jest prosty, no może trochę niehumanitarny sposób. Jedna celna bomba w tamę Nasera i dwa problemy rozwiązane: liczba Egipcjan ulegnie redukcji i, co najważniejsze, Nil nie będzie tracił wody odparowywanej z jeziora powyżej tamy. Coś w tym jest. My mamy podobna liczbę ludności co w 1938 roku-35 mln. teraz 38 mln. A przecież jest gigantyczna różnica w technologii, wtedy w całej Polsce było zarejestrowanych 300 traktorów, brak antybiotyków, przemył nawozów w powijakach (dopiero COP coś zmieniał). Więc mamy duży zapas. Tamte kraje sa cały czas na granicy wydolności. Drobna różnica i wielki głód. Sztuczne ograniczanie liczby ludności nie jest dobrym pomysłem. Polityka jednego dziecka w Chinach na którą się powołałeś w połączeniu z uwarunkowaniami kulturowymi doprowadziła do problemów demograficznych ( znacznej nadwyżki mężczyzn nad kobietami), nie mówiąc już o licznych przymusowych aborcjach. Nie można ograniczać wolności człowieka w ten sposób. Można uświadomić mu, że powoływanie do życia zbyt dużej liczby dzieci jest złe, ale nie można go do tego przymuszać, wystarczy nie wysyłac im szczepionek i żarcia, a natura sama wyreguluje problem. Bo jak narazie wysyła sie im pomoc humanitarną, dzieki której jeszcze bardziej się mnożą, więc potrzebuja jeszcze wiekszej pomocy itd itd. Kiedys sie to musi skończyć, lepiej jak najszybciej to przerwać- bedzie mniej ofiar..

Kategoria: polityka | Tagi: ,

Komentowanie wyłączone.